środa, 30 kwietnia 2014

Sezon działkowy czas zacząć!

Mamy to szczęście, że gdy brak pomysłu na szalony i aktywny wypoczynek poza domem lub znacznie ogranicza nas czas, zawsze możemy odwiedzić  nasze ukochane Babcie na działce. Jest to dla nas przede wszystkim miejsce odpoczynku, ciekawych zajęć z niezliczoną ilością "dorosłych" gadżetów oraz idealne otoczenie dla energicznego "pędziwiatra". Miejsce, w którym mama choć na chwilę może odetchnąć od nieustannej gonitwy za uciekającym brzdącem bez obawy o nadjeżdżające auta, zagubienie w tłumie lub inne atrakcje dnia codziennego z super aktywnym maluchem.
A dla Filipa to miejsce, w którym... Sami zobaczcie:


poniedziałek, 24 marca 2014

Ja Ziomal!


Sobota przywitała nas cudownym słoneczkiem, zatem wykorzystaliśmy ją aż do zachodu słońca na świeżym powietrzu. Zaliczyliśmy też nasz pierwszy raz na biegówce zakończony pełnym sukcesem! Choć początki były trudne, bo największym problemem było złapanie równowagi, to później śmigaliśmy już wspólnie - Mama z Tatkiem na rolkach, a Fifi na swoim TupTupie! Uwielbiam takie dni!
Jakość zdjęć może nie najlepsza, ale wybaczcie, robione tylko telefonem...

czwartek, 13 marca 2014

Czasu brak...


Nie lubię, oj nie lubię dni, w których czasu zupełnie brak! Doba powinna być wydłużona o co najmniej kolejne 12h... Wówczas może ogarnęłabym tony ubrań do prasowania, wszędobylski kurz i zabawki plątające się między nogami w każdym zakamarku mieszkania, a do tego mogłabym zrealizować wszystkie swoje założone cele... Cóż - pomarzyć można! Rzeczywistość wygląda tak:
Praca - Dom - Zabawa lub Spacer - Kąpanie - Usypianie - Pozorne ogarnięcie domu - Sen...
I tak niemal co dzień pomijając weekendy. 
Musicie nam wybaczyć nasze dłuższe nieobecności na Blogu, ale nie zapomnieliśmy o nim, o nie!!
Dziś w wolniejszej chwili dodaję kolejną partię naszych spacerowych zdjęć, które piętrzą się w folderze do publikacji od dłuższego czasu.

piątek, 7 lutego 2014

Własne M1 Robaczka - DIY

Jakiś czas temu odezwały się we mnie wspomnienia z dzieciństwa dotyczące budowania domów z niezliczonej ilości krzeseł i koców - najlepsza zabawa ever! Filipowi na moje szczęście jeszcze nie przychodzą takie pomysły do głowy, jednak zainspirowana tą myślą postanowiłam stworzyć dla niego miejsce, które po części będzie namiastką moich dziecięcych marzeń - pierwsze tak duże DIY w naszym domu. Bez pomocy Taty by się oczywiście nie obyło! Do wykonania projektu potrzebny był ogromny twardy karton (u nas wyszperany z piwnicy stary karton po TV) najlepiej wyższy niż Filip, żeby mógł swobodnie w  jego środku stawać, kilka brystoli do jego oklejenia, dwustronna taśma klejąca i do dzieła! Efekt końcowy przerósł nasze oczekiwania, a Filip uwielbia spędzać w nim czas podczas najróżniejszych zabaw. Z czasem stał się też punktem ucieczkowym (czyt. schronem) przed kąpielą lub wyjściem z domu do żłobka. Takim właśnie sposobem Mały Robaczek dorobił się swoich pierwszych własnych czterech kątów! ;)

Efekt końcowy